sobota, 31 maja 2014

Pomnik cesarzowej Achai. Tom 3. Andrzej Ziemiański


To chyba nie będzie typowa recenzja. Bo ja mam ochotę tylko potężnie westchnąć nad tą książką. Kolejny tom, nadal nic się nie dzieje. Pomnika jak nie było tak nie ma. I to mógłby być koniec mojej wypowiedzi, ale postaram się dodać coś więcej.

W recenzji tomu pierwszego napisałam, że mam nadzieję, iż ten wielki wstęp za jaki uznałam część pierwszą drugiej trylogii, znajdzie swoje rozwiązanie w tomie drugim. W tomie drugim napisałam, że jest „nudno, nudno, nudno” i liczę na poprawę w tomie trzecim. A co mam powiedzieć o tomie trzecim?

Nadal nic konkretnego się nie dzieje. Ta książka to jeden wielki opis mnóstwa rozmów, które pokazują jak toczy się walka o władzę. Tu nie uświadczycie walk, szczęku mieczy, nocowania w lesie i mocnych, prawdziwych emocji, dzięki którym trylogia o Achai była taka dobra. Może przesadziłam, że nikt w lesie nie sypia (czytaj – nie jest na misji), był jeden moment, ale chodzi mi o podkreślenie, że tutaj wszyscy się rozwodzą nad taktyką. Albo opisują (w ich mniemaniu) w dowcipny sposób przywary społeczeństwa. Albo opisują, że wojsku to i tamto, w ten i tamten sposób. Że ten sprzęt robi to, a ten tamto. W czasie czytania miałam wrażenie, że pan Ziemiański naczytał się o wojsku i gdzieś swoją pasją i wiedzą musi się podzielić, szkoda tylko, że sam sobie psuje kultową postać.

[Uwaga dla wrażliwych, spojler]. Po siedmiuset stronach nieustających rozmów o niczym (naprawdę, wycięłabym 90% książki) nasi bohaterowie docierają do miejsca gdzie pomnik powinien być. A tam… pomnika nie ma. Witajcie w tomie czwartym. Zastanawiam się czy to grafomaństwo, czy zwyczajnie chęć zdobycia pieniędzy… Nie oskarżam o to autora, ale takie wydawnictwo już tak. No bo powinien ktoś mu powiedzieć, żeby wyrzucił z książki to, to i to, a wtedy akcja zawarłaby się w jednym-dwóch tomach. A miała być kolejna trylogia. Z której zrobiło się cztery albo więcej tomów.

W czasie lektury tomu trzeciego powiedziałam przyjaciółce, częściowo sfrustrowana, częściowo rozbawiona całą sytuacją – Tyle się namęczyłam, żeby znaleźć wreszcie pomnik Achai, a jego nadal nie ma, że już się nie poddam i przeczytam też kolejne tomy, aby dotrzeć wreszcie do tego cholernego pomnika. Może to sposób na czytelnika…

Z plusów powiem jedynie to, że akurat tom trzeci czytało mi się nieco lepiej, niż tom drugi. Już nie był „nudny, nudny, nudny”. Parę razy się nawet szczerze zaśmiałam. Ale czuję się zrobiona w bambuko. Tyle czekania i znoszenia bredzenia około politycznego, a pomnika ani widu, ani słychu. Ładnie tylko Ziemiański zrobił z nas Ziemców. Okazuje się, że to my nimi jesteśmy, a zarówno świat Achai jak i Polski zza Gór Pierścienia to tak jakby świat alternatywny. Z naszego, ziemskiego punktu widzenia.

Czytacie na własną odpowiedzialność.


„Pomnik cesarzowej Achai. Tom 3” Andrzej Ziemiański, wyd. Fabryka Słów 2014, str. 793

2 komentarze:

  1. Właśnie czytam, jestem na jakieś 100 stronie i czasami nie wiem co czytam, bo już pozapominałam kto jest kim... Niestety nie udał się Ziemiańskiemu ten cykl tak jak Achaja. Nawet Twój spoiler mi niestraszny. A podobno ma być i 5 cześć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uał, nieźle. Miałam nadzieję, że jednak zakończy się na czwartej... Ja to samo, czytając trzecią zupełnie nie pamiętałam co się wydarzyło w pierwszej i do czego oni nawiązują...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...